Namaszczenie chorych

Utrwaliio się przekonanie, że „ostatniego namaszczenia” udziela się tuż przed śmiercią. Tymczasem nie tyle jest to sakrament umierających, ile chorych. Należy go postrzegać jako element zwyczajnego duszpasterstwa, adresowany do poważnie cierpiących. Jednak obok pokuty namaszczenie chorych to drugi emocjonalnie trudny sakrament. I na pewno najrzadziej oglądany.

A przecież choroba jest częstym zjawiskiem. Może stać się okazją do większego otwarcia na Boga i włączenia swoich cierpień w tajemnicę męki Chrystusa. Bo cierpienie ma strukturę sakramentalną: składa się ze znaków widzialnych – jak zmiany, ból, objawy, oraz z warstwy niewidzialnej – lęków, nadziei, pytań, decyzji. Dlatego, paradoksalnie, zły stan ciała może być twórczy dla zbawienia duszy. Łącząc się duchowo z ofiarą Jezusa na krzyżu, chory może znaleźć sens swojej sytuacji. Namaszczenie niejako konsekruje, wyróżnia czas choroby, pomagając przeżywać cierpienie jako świadomą ofiarę. Gdy obudzi się taka wiara, choroba uzyskuje wartość zbawczą.

Chodzi też o przezwyciężenie lęku przed śmiercią i wyzwolenie chorego spod wpływu szatana. Niejeden lęk jest kuszeniem złego, który pragnie rzucić cierpiącego w rozpacz. Stany zagrożenia zdrowia bowiem jaskrawo pokazują, na kim – lub na czym – dotychczasowe życie się opierało. Pokusa karmi się lękiem. A lęk wystawia wiarę na próbę. „Człowiek musi rosnąć w czasie pokusy. Musi sam narzucić pokusie pole walki, a tym polem muszą być horyzonty wieczności.” W świecie, w którym choroba i starość są tematami tabu, sakrament namaszczenia stanowi źródło pokoju,’ mocy i nowej motywacji.

Tego sakramentu może udzielić tylko kapłan. W czasie modlitwy namaszcza on czoto i ręce chorego olejem poświęconym przez biskupa w Wielki Czwartek. Bóg przez ten delikatny dotyk przygarnia człowieka. Benedyktyn o. Anselm Grun uczy, że jest to tkliwy „sakrament czułości”, aby cierpiący fizycznie poczuł bliskość i wsparcie. Ważne, aby chory byt przytomny i nie było pośpiechu. Najbliżej chorego powinny znaleźć się osoby wierzące, które podejmą modlitwę. Istotne jest również to, by rodzina choremu wszystko przebaczyła.

Nie warto ociągać się z przyjęciem sakramentu chorych. Świadome odwlekanie nawrócenia jest głęboką dewastacją sumienia, które szybko „uczy się naszych dróg” i zaakceptuje nawyki. Odkładając modlitwę i sakramenty, zakładamy, że dożyjemy starości, że będziemy przytomni i chwycimy za różaniec. Skąd jednak wiadomo, że będziemy mieć pamięć i silę, by go trzymać? Szczęśliwa śmierć jest wymodloną łaską. Obecność przy niej kapłana nie jest regułą, a o większości zmarłych mówi się, że odeszli przedwcześnie.

I jeszcze jedno. Jak podaje Kodeks Prawa Kanonicznego: „Nie wolno udzielać namaszczenia chorych tym, którzy uparcie trwają w jawnym grzechu ciężkim” (1007).

Dumnie wspierane przez WordPressa | projekt i realizacja zatorski.eu - Strony internetowe dla Biznesu